Muszę przyznać, że łąka, zarośla i inne zakamarki mojego podwórka ostatnio mnie zaskakują i to bardzo pozytywnie. Tym bardziej, że ich funkcjonowanie wokół domu nigdy nie wymagało jakichś szczególnych zabiegów agrotechnicznych. Dlatego odnosząc się do wcześniejszego wpisu Zdziczejmy! – grudniowy manifest naturalny , postanowiłem pokazać Wam florystyczną ewolucję zachodzącą pod moim nosem, która z pewnością zwiększa wokół różnorodność biologiczną. To utrwala mnie w przekonaniu, że warto wspierać naturę, oddać jej trochę pola do funkcjonowania, a przez to samemu nieco wymknąć się z okowów cywilizacji i wszechobecnego betonu.

Spontaniczna łąka kwietna z dominującym złocieniem właściwym Leucanthemum vulgare oraz jastrzębcem kosmaczkiem Pilosella officinarum – początek czerwca (fot. Borys Szpryngwald)

Łan mniszka pospolitego (lekarskiego) Taraxacum officinale w maju (fot. Borys Szpryngwald)

Postrzeganie przyrody jako nierozerwalnej części ludzkiego bytu powoli przebija się do naszej świadomości, ale idzie to dosyć niemrawo. Tymczasem niewiele trzeba, żeby stworzyć wokół siebie enklawę dzikości pozwalającą zachować wszelkie funkcjonalne powiązania przyrodnicze na większej powierzchni, na poziomie krajobrazu. Nawet w przestrzeni publicznej miast powinno się pozostawiać niezagospodarowane fragmenty przyrody, tereny do tzw. naturalnej sukcesji, jako rezerwuary różnorodności biologicznej. Wydaje się jednak, że ze strony samorządów nie ma ku temu woli. Nadal dominuje pewien merkantylizm w podejściu do zarządzania dzikimi fragmentami przestrzeni miejskiej i traktowanie ich wyłącznie jako potencjalnych terenów inwestycyjnych. Niektórym ludziom po prostu nie mieści się w głowie, że jakieś grunty mogą leżeć odłogiem i zarastać, “zakrzaczać się”, “zachwaszczać się”, “marnować się” itd. – no jakże to tak!

Szczególnie w kontekście zachodzących zmian klimatycznych powinniśmy utrzymywać naturalny, zielony bufor wokół nas, który w obrębie wsi oraz miast będzie łagodził różne niekorzystne zjawiska, jak na przykład lokalne podtopienia, powodowane nadmiernym spływem wód opadowych, a także skrajnie wysokie temperatury oraz susze. Sterylny świat równo przystrzyżonych trawników, betonowych kostek i uporządkowanych rabatek wbrew pozorom nie jest przyjazny człowiekowi – to bardzo ubogie środowisko. Rzecz jasna każdy ma prawo do własnej wizji – Wolnoć, Tomku, w swoim domku, ale mimo wszystko uważam, że jakakolwiek refleksja w tej kwestii będzie lepsza od ignorancji.

Wracając do tematu – wykonałem telefoniczną dokumentację zmian zachodzących we florze mojej działki, obserwując każdy metr kwadratowy począwszy od wczesnej wiosny, a skończywszy na ubiegłej sobocie, kiedy to odbyło się pierwsze w tym roku koszenie. Za każdym razem znajdowałem nowe, ciekawe gatunki roślin, z których większość pojawiła się spontanicznie – po prostu wyrosły z nasion oczekujących w glebie na odpowiednie warunki do rozwoju. Część prawdopodobnie została przeniesiona przez zwierzęta w wyniku tzw. zoochorii, w tym przez jeleniowate, gryzonie i ptaki. Niebagatelny wpływ na charakter runi łąkowej mają też krety, których nieustanne “wydobycie” w połączeniu z moim rozgrabianiem udostępnia roślinom nowe mikrosiedliska. Zdarzyło mi się również któregoś lata wysiać 100 g mieszanki polskiej łąki kwietnej, trochę od niechcenia, bo bez wcześniejszego przygotowania gleby. Po prostu wysypałem nasiona z koperty w miejscach rzadziej pokrytych darnią. Myślę, że mimo wszystko, niektóre gatunki się przyjęły.

Poniżej przedstawiam najbardziej reprezentacyjną część roślin, które udało mi się oznaczyć do gatunku lub rodzaju, z pewną dozą niepewności :-). Brakuje tu zdjęć firletki poszarpanej Lychnis flos-cuculi, kuklika zwisłego Geum rivale i jaskra rozłogowego Ranunculus repens, których po prostu nie sfotografowałem z nieznanych mi przyczyn. Występowały raczej pojedynczo, może z wyjątkiem jaskra, który tworzył nieco większy płat w zacienionej części działki. Wszystkie te gatunki tworzą niezwykle ciekawe i dynamiczne zbiorowisko roślinne, ważne dla szerokiego spektrum organizmów, w tym owadów zapylających i ptaków. Niektóre z powodzeniem można wykorzystywać w codziennej kuchni jako ciekawy dodatek do potraw. Pokrzywa, mniszek, ślaz, szczaw, komosa, szarłat, marchew zwyczajna, barszcz zwyczajny, to znane od wieków rośliny jadalne.

Oczywiście miejsce mojego zamieszkania znajduje się w strefie wzajemnego przenikania się dwóch ekosystemów – bagiennej doliny rzecznej i obszarów rolniczych. To znacząco podnosi różnorodność tutejszego świata roślin i zwierząt. Ale mieszkałem przez długi czas również w mieście, w kamienicy, na tyłach której znajdował się zielony obszar ogródków działkowych przydzielonych do poszczególnych mieszkań z niezliczoną ilością zakamarków, zarośli, krzewów i zadrzewień. Tam uczyłem się rozpoznawania ptaków – w środku miasta było to możliwe. Ten obszar ciągnął się praktycznie wzdłuż całej ulicy. Obecnie nadal istnieje, jednak znacznie bardziej przekształcony i uproszczony. Takich miejsc szybko ubywa, kurczą się na rzecz zamkniętych, sterylnych, betonowych osiedli. A przecież mogłoby być inaczej, bliżej natury i tym samym lepiej dla naszego dobrostanu na wielu poziomach.

Źródła:
Eckehart J. i in. 2009. Rothmaler – Exkursionsflora von Deutschland, Gefäßpflanzen: Atlasband. Spectrum Akademischer Verlag, Heidelberg.
Geodet Jean-Denis. 1999. Rośliny zielne Europy rozpoznawanie gatunków. MULTICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa.
Łuczaj Ł. 2004. Dzikie rośliny jadalne Polski: przewodnik survivalowy. Wydawnictwo Chemigrafia, Krosno.
Łuczaj Ł., Köhler P. 2011. Liście i inne zielone części dziko rosnących roślin w pożywieniu mieszkańców ziem polskich na podstawie ankiet Józefa Rostafińskiego (XIX w.) i Józefa Gajka (XX w.). Przegląd Historyczny 102/4, 733-770.
Matuszkiewicz W. 2002. Przewodnik do oznaczania zbiorowisk roślinnych Polski. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.
https://atlas-roslin.pl/pelna/index.html



bagienna dolina drwęcy bagna borys szpryngwald brodnica brodnicki park krajobrazowy brzozie dolina drwęcy drwęca dzike rzeki filmy z powietrza fotografia dronowa gmina brzozie gmina zbiczno gąsiorek Jezioro Mścin jezioro sumówek kurzętnik lasy lasy brodnickie mała retencja mała retencja mścin mokradła mścin nadleśnictwo brodnica natura 2000 obserwacje ptaków ochrona mokradeł ochrona przyrody ochrona rzek odtwarzanie mokradeł ostoja brodnicka ostoja ptaków ostoje ptaków pojezierze brodnickie ptaki wodno-błotne rezerwat przyrody ruda rybitwa rzeczna sumówek sumówko tereszewo tereszowskie łąki tomki zbiczno świecie nad drwęcą

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *